Wycieczka samochodowo-rowerowa do Bornego Sulinowa
Borne Sulinowo – wycieczka, której pogoda nie była w stanie popsuć!
W sobotę z Bydgoszczy wyjeżdżaliśmy w deszczu, a właściwie trudno było nazwać to deszczem – po prostu lało! Ale jak to Wiesiu powiedział: „Jedziemy, co będziecie robić w domu...”. Wszystkim się spodobało, więc długo się nie zastanawialiśmy… i pojechaliśmy!
Samochodami dotarliśmy na leśny parking w Nadarzycach. Stąd, jeszcze w towarzystwie kilku kropel deszczu, ruszyliśmy spacerkiem wyznaczoną ścieżką dydaktyczną. Pierwszym ważnym miejscem był teren dawnego Oflagu II D Gross Born – niemieckiego obozu jenieckiego dla oficerów. Zobaczyliśmy cmentarz oficerów, miejsce pamięci oraz charakterystyczny krzyż wykonany z różnych metalowych elementów znalezionych na terenie dawnego obozu.
Odwiedziliśmy również miejsce związane ze Stalagiem 302, obozem jenieckim, w którym przetrzymywano przede wszystkim radzieckich jeńców wojennych. To miejsce do dziś przypomina o tragicznych losach tysięcy ludzi, którzy trafili tutaj podczas II wojny światowej.
Jednym z najbardziej niezwykłych śladów historii był tunel ucieczkowy, wykonany przez francuskich oficerów. Budowano go potajemnie, pod ziemią, przez wiele miesięcy. W marcu 1942 roku tunelem uciekło 17 jeńców. Dziś jego pozostałości są jednym z najbardziej niezwykłych świadectw historii tego miejsca.
Następnie odwiedziliśmy Kłomino – dawne wojskowe miasteczko, dziś nazywane miastem widmo. Po opuszczeniu miejscowości przez wojska radzieckie w 1992 roku pozostały tu głównie ruiny dawnych koszar i budynków. Spacer po takim miejscu robi naprawdę niezwykłe wrażenie – cisza, puste budynki i świadomość, że kiedyś tętniło tu życie.
Jadąc dalej samochodami, z okna zobaczyliśmy jeszcze pomnik związany z Wałem Pomorskim – systemem niemieckich umocnień, który miał stanowić linię obrony przed nacierającą Armią Czerwoną.
W końcu dotarliśmy do Bornego Sulinowa. Po obiedzie pogoda zaczęła się poprawiać, więc nie mogliśmy już siedzieć dłużej w samochodach. Resztę naszej wyprawy objechaliśmy na rowerach.
Pierwszym punktem był Garnizonowy Dom Oficera – okazała budowla związana z wojskową historią miasta. Dawniej było to miejsce spotkań i życia kulturalnego – znajdowały się tu m.in. sale reprezentacyjne, kino, biblioteka i sala koncertowa. Dziś budynek niestety niszczeje. Aż szkoda patrzeć, jak tak ciekawy obiekt i kawał historii popada w ruinę. Czy nie można byłoby stworzyć tutaj muzeum, centrum historii lub innego ciekawego miejsca? Ten budynek zdecydowanie jest tego wart.
Dalej pojechaliśmy nad jezioro Pile, gdzie znajduje się malowniczy półwysep Głowa Orła. Oczywiście objechaliśmy cały teren, żeby zdobyć kolejny charakterystyczny znak na naszych mapach. Bo skoro już jesteśmy w takim miejscu, to trzeba zaliczyć wszystko, co się da!
Po drodze odwiedziliśmy również Muzeum Militarnej Historii w Bornem Sulinowie. To niezwykłe miejsce prowadzone z ogromną pasją, w którym można zobaczyć liczne militaria, pojazdy wojskowe, sprzęt i pamiątki związane z historią wojskową tego regionu. Można tu nie tylko pooglądać eksponaty, ale również poczuć klimat czasów, kiedy Borne Sulinowo było jednym z najważniejszych wojskowych miejsc na mapie Polski.
Następnie odwiedziliśmy starą strzelnicę wojskową – kolejną pamiątkę po militarnej przeszłości Bornego Sulinowa. Ukryta dziś wśród zieleni, z zachowanymi elementami dawnej infrastruktury, przypomina o czasach, gdy okolice miasta były ogromnym wojskowym terenem i poligonem.
Na zakończenie naszej wyprawy czekała na nas jeszcze jedna miła niespodzianka. Zostaliśmy zaproszeni do Beatki i Rafała, którzy już od piątku przebywali w Bornem Sulinowie na krótkim odpoczynku. Była kawa, coś dobrego, rozmowy i oczywiście miłe zakończenie pełnego wrażeń dnia.
A jednak ta wycieczka to nie tylko piękne miejsca i rowerowe kilometry. To przede wszystkim spotkanie z historią – czasem bardzo trudną i bolesną. Wędrując po terenach dawnych obozów, cmentarzy i wojskowych pozostałości, można było poczuć, że historia wciąż jest tutaj obecna.
Na koniec zostawiamy słowa, które szczególnie pasowały do odwiedzonych przez nas miejsc:
„Drzewa szepczą wśród brzozowych krzyży
i tylko deszcz roni łzy,
a dusze krzyczą z wiecznej ciszy... 1941–1945"
I może właśnie dlatego warto odwiedzać takie miejsca – żeby pamiętać.
Tekst: Marlena
Zdjęcia z wydarzenia do obejrzenia na fb: